Marzena, 48 lat

To jest niesamowite, co przeczytałam! Nagle wszystko rozjaśniło mi się w głowie, a te wszystkie problemy, które przeżywałam okazały się mieć swe przyczyny.
Postanowiłam zrobić ukłon w Waszą stronę i opisać mą historię po to, aby inni ludzie zobaczyli, że naprawdę pomagacie.
Robiłam u Was mapę indywidualną, ale też mapę cieni przodków i to właśnie mapę cieni przodków chciałabym opisać.
Mało kto chyba zna historię swych przodków, ja ją znałam dość dobrze, bo moje babcie ze strony ojca i mamy, często opowiadały mi o różnych rodzinnych historiach. Oczywiście nie znam wszystkich, ale te najważniejsze tak. Napiszę szczerze, że chciałam skonfrontować je z tym, co mi napiszecie, czy w ogóle będzie się coś zgadzało w nich.
Nie jestem laikiem w zamawianiu różnych usług od ludzi, którzy zajmują się tego typu usługami, ale nikt mi nigdy nie napisał niczego sensownego. Was poleciła mi moja znajoma, której robiliście Mapę Cieni Przodków.

Mój ojciec nie był za dobry dla mej matki. W jego rodzinie różnie się działo. Może nie było alkoholu, ale za to zachowania typu – kobieta jest do roboty, a facet to król.
Tak też mój ojciec chciał traktować matkę, ale poniekąd nie udawało mu się to.
Dziadek ze strony ojca był fanatyczny, nie szanowął kobiet, ani w sumie swych dzieci.
Małżeństwa w tej rodzinie były nieszczęśliwe, kobiety nie miały szacunku, miłości. Były zdrady, itd.

W rodzinie mej matki natomiast to kobiety rządziły, a mężczyźni byli słabi. Takie przysłowiowe ciapy, ale dobre ciapy. Naprawdę dobre chłopy z tych moich pradziadków były. Kobiety natomiast były silne, ale dobre. No, a że nie szanowały swych mężów…to już inna sprawa.

Dlaczego przyszłam po Mapę Cienie Przodków? Ano dlatego, by dowiedzieć się dlaczego w jednej i drugiej linii przodków nie układało się w związkach? Dlaczego i ja mam pod górkę w tym rejonie życia.
Przeczytałam kiedyś, że możemy nieść na sobie jakiś archetyp przodka, no i on nas ogranicza, że nie przeżywamy swego życia a czyjeś.

Nie będe opisywała całej Mapy, bo jest to niemożliwe, ale opiszę jedno zdarzenie, które opisaliście w mej Mapie, a które dotyczy bezpośrednio i mego życia.

Otóż byłam żoną jakieś 20 lat. Rozwiodłam się, bo mąż całe nasze małżeństwo zdradzał mnie. Spotkałam na swej drodze innego mężczyznę, młodszego ode mnie, w którym zakochałam się do nieprzytomności. On we mnie też – tak myślałam. Był spokojny, cichy, ciepły – jak moi przodkowie z linii matki. Dosłownie myślałam, że spotkało mnie mega szczęście, że taki mężczyzna mi się trafił.
Fakt – mało mówił. Z czasem zauważyłam, że to jego milczenie jest dość patologiczne. Gdy były problemy – on odwracał się ode mnie, nie przegadywał ze mną problemów, itd. Ja emocjonalna, on zamknięty w sobie. Czasami miałam ochotę go zabić, potrząsnąć nim, aby w końcu odezwał się, powiedział co myśli, co czuje!!! Miałam wrażenie, że spędzam życie u boku niemowy, na dodatek z wadą słuchu. Nie macie pojęcia jakie to jest męczące! Siedzisz i nie wiesz co ten człowiek, który siedzi obok ciebie, myśli i czuje. Czy się obraził, czy może ma doła, albo jest zmęczony?! Chciałam zakończyć ten związek, bo miałam dość.

Wtedy dowiedziałam się o Was i napisałam. Gdy przeczytałam Mapę wszystko stało się dla mnie jasne (nie od razu, bo dużo przegadałam godzin z Wami). Teraz opiszę to, co wydarzyło się w rodzie mego ojca.

W rodzie ojca ze strony męskiej był przodek (pewnie jakiś mój pra pra pra pra dziadek), który był głuchoniemy! Był dobrym i spokojnym człowiekiem. Miał kobietę, z którą chciał się żenić. Ta kobieta jednak na parę dni przed ślubem zerwała z nim. Wyśmiała go przy wszystkich, przy całej wsi, poniżyła na oczach ludzi. Znalazła innego, młodszego.
Mój przodek załamał się, jeszcze bardziej zamknął w sobie. Z czasem poznał kobietę, ale jej nie kochał. Jednak chciał stabilizacji, więc ożenił się, spłodził dzieci. Kobieta była dobra dla niego, ale on z nią w ogóle nie rozmawiał, nie uczestniczył w życiu rodzinnym.
Za to tamta, która z nim zerwała, przychodziła pod dom i strasznie złorzeczyła, bo zazdrościła, że ma dom i rodzinę. Jak można się domyślić, mężczyzna z kórym chciała układać sobie życie, najpierw zaczął pić, potem bić, a potem ją zostawił.
Mój przodek zmarł, zabierając do grobu żal, urazy i złorzeczenia tamtej kobiety. Nie przegadał ich, nie wybaczył, nie przepracował, więc ta energia (jak mi powiedzieliście) szła za nim aż do teraz. Krążyła w rodzie i czekała na rozwiązanie.

Mój partner zachowywał się dokładnie jak tamten przodek! Był nieobecny w mym życiu – nieobecny duchem.
Dodam, że mój partner, gdy sie urodził, miał przyrośnięty język do podniebienia (w jakiejś części).
Okazało się na dodatek, że to faktycznie mój przodek, ten niemy przodek. Nie byłam wtedy jego żoną, ani tą kobietą, która go zostawiła. Powiedzieliście, że przyszedł do mnie po “uzdrowienie”. To tak, jakby mój ród “wybrał” mnie, bym pomogła temu przodkowi.

Dostałam od Was pracę do wykonania, aby “odkręcić” tę blokadę i program, który nałożył się w tamtym wcieleniu, u mego przodka. Pracowałam z nim prawie rok, Nadal pracuję. Z miesiąca na miesiąc mój partner zmieniał się – dosłownie zaskakiwał mnie coraz bardziej. Zaczął się otwierać i dzisiaj jest innym człowiekiem. Oczywiście nasz związek na tym zyskał, a już myślałam, że to następny niewypał w moim życiu, że nie mam szczęscia do mężczyn, że to ze mną coś nie tak. Jednak jesteśmy razem, planujemy przyszłość i w końcu wiem, na czym stoję, bo zaczął ze mną rozmawiać. Może to nie jest jeszcze to, co bym chciała, ale na pewno o 50 % lepiej, niż było.

Powiedzieliście mi, że często tak się zdarza, że nakłada się jakiś archetyp rodowy na nasze życie i nie możemy żyć własnym życiem, a żyjemy – powielamy życie przodka, przodków.
Gdyby ludzie wiedzieli, że naprawdę da się to naprawić, że można z tym działać, byłoby naprawdę lżej.

Mam też swoją indywidualną mapę karmiczną, ale opiszę ją z czasem. Naprawdę jest to niesamowita wiedza i bardzo przydatna. Zapomniałam dodać, że nie tylko moje życie się naprawiło, ale też w jakiejś części życie mojej córki.

Wszystkiego dobrego i cieszę się, że mogłam to opisać!