Chociaż wszyscy wydajemy się być tacy sami, mamy dwie nogi i dwie ręce, jednak jest coś, co nas wyróżnia – dusza. Dusza pokazuje nam również, kim naprawdę jesteśmy z woli Losu (dokładnie tak myślę). Zawsze powtarzam jeden cytat: „Są drogi, które wybieramy i są takie, które wybierają nas. Prowadzą w jednym kierunku”.  I tak ja, zacząłem pracować, jako psycholog. Spotykam różnych ludzi, o różnych pragnieniach. Pragnienia symbolizują poziom świadomości, a zatem to, czego pragniemy, potrzebuje danej świadomości. Postanowiłam sklasyfikować klientów, czyli jakich spotykam klientów u siebie w gabinecie. Porównałam ich do 22 Starszych Arkanów Tarota – może ktoś odnajdzie swój portret, uśmiechnie się, zastanowi. Napisałam to w formie lekko teatralnej.

GŁUPIEC
Taki klient natychmiast mówi: „Nie słyszałem o tym! Kim jesteś? Wróżką czy psychologiem?” Zazwyczaj ta osoba, gdy trafia do mego gabinetu po raz pierwszy, gdy zaczynam używać kart metaforycznych, okazuje strach, i to przed wszystkim. Oczekuje od psychologa, że ten podpowie mu jakiś pomysł na przyszłość. Od razu wiem, że tego człowieka czeka długotrwała terapia, która pomoże oczyścić umysł, ustalić priorytety, i ogólnie, dostrzec problemy. Głupiec w tym przypadku jest wszędobylski, a nasze spotkania zwykle kończą się w ten sposób: „Nie możesz przewidzieć przyszłości? No to cóż, niech tak będzie.” Pracy nad sobą takiemu klientowi nie rekomenduję, a wnioski pozostawiam sobie.

MAG
Klient jest zainteresowana terapiami, zwykle lubi uczyć się z książek. Czasami przychodzi na jakieś seminarium, jeśli czuje w nim osobistą wartość. Najczęściej opiera się tylko na terapii behawioralnej. Często powtarza, że rodzice wychowali go w ten sposób i potrzebuje teraz dużo czasu, aby zmienić swój sposób myślenia. Zazwyczaj współpraca jest dość dobra, spotykamy się od czasu do czasu. Jednakże ten klient woli uczyć się z książek.

KAPŁANKA
Nie lubi opowiadać o sobie: „Bez względu na to, że jesteś psychologiem, nie próbuj czytać w mojej głowie”. Często mogę przeprowadzić jedynie monolog (słychać tylko głos psychologa). Temu klientowi nie można zaproponować terapii, ponieważ Kapłanka nie chce niczego wiedzieć o swoim cieniu. Nie będzie siebie zmieniać! Potem powie, że źle z nią pracowałam i nie pomogłam. Trudno tutaj nawiązać kontakt. Bardzo często otwiera się tylko wtedy, gdy psycholog mówi: „mam dla ciebie wiele bonusów, mogę pracować gratis”. Nie jest chciwą Kapłanką, jedynie nie wymienia się energią: „niechaj psycholog szlifuje swoje rzemiosło i cieszy się, że zaglądam do jego gabinetu„.

CESARZOWA
Królowe są różne. Są bardzo hojne, opowiadają o swoim życiu. Troszczą się nie tylko o siebie, ale także o tych, którzy są w pobliżu, szczególnie będą martwić się problemami dzieci, relacjami z matką, właściwą pracą z uczuciami. Lubią uczyć się, a jeśli zdecydują się nad sobą popracować, zrobią to bardzo aktywnie. Są królowe, które same wskazują, co jest dla nich dobre. Nie będą słuchać psychologa: „Śmiertelniku, lepiej abyś milczał„.

CESARZ
Wydaje mu się, że wie wszystko. Zwykle nawet nie oferuję mu artterapii, ponieważ wszystko dla niego jest nonsensem. Wierzy tylko w to, co jest zawarte w jego tradycjach. Opinia psychologa musi koniecznie zgadzać się z jego opinią. Cesarz bywa czasami agresywny (wszystko zależy od kultury). Jeśli Cesarz polubił cię i uważa za profesjonalistę, będzie wobec ciebie maksymalnie lojalny, jak  jedynego specjalisty.

KAPŁAN
Klient na sesji opowiada o karmie, samoświadomości, jak radzić sobie z czakrami, aby „nie zniknęły”. Pod koniec sesji Kapłan widzi siebie w aurze swojego ego i świadomości: „jaki cudowny jestem, jaką wykonuję pracę nad sobą”. Potem ujrzysz to w jego wpisach na forum lub w nazwie gabinetu „Tutaj przyjmuje Archanioł Gabriel”. W pozytywnym sensie, ten klient będzie nad sobą pracował, uczył się. Nauczyciel stanie się dla niego całym światem, ponieważ zrozumie, jak ważne jest utrzymanie integralności tego połączenia.

KOCHANKOWIE
Zawsze budują interesujący dialog, zadają wiele pytań, śmieją się, interesują się wieloma tematami. Nie zawsze – w głębi duszy jestem tego pewna – będą nad sobą pracować, ale przynajmniej nie przykleją psychologowi etykiety, ani nie będą go potępiać. Od czasu do czasu będą latać od gabinetu do gabinetu, jak małe ptaki w poszukiwaniu cudu. Kochankowie są zawsze uśmiechnięci, posiadają urok, a nawet do pewnego stopnia – lekko i przyjemnie flirtują z psychologiem. Kryje się za tym życzliwa sympatia.

RYDWAN
Ten klient chce wszystko na „już”. Niczego nie zapisuje, bo uważa, że tego nie potrzebuje, że świat dalej będzie istniał i bez tego. Nie widzi sensu w pracy nad sobą, ponieważ uważa, że jeden problem zastępuje inny, więc po co pracować: „Kiedy zaczynasz pracować nad jednym problemem, to zaraz pojawia się następny?! Ok, dowiem się czegoś o sobie, o krewnych, ale musisz zaakceptować mnie takim, jaki jestem! Łatwo zmienić się? To zmień się, ja nie potrzebuję tego„.
Jeśli Rydwan uświadomiłby sobie, jaki potencjał jest w nim ukryty, wtedy zatrzymałby się. Nie zmuszam go do tego, bo kto wie, może to jest sedno jego życia? Najważniejsze, że jest punktualny i szanuje pracę psychologa.

MOC
To bardzo interesujący klient, gotowy słuchać, choć nie zawsze… Co dziwne, bardzo dobrze idą u niego rodowe terapie, przepracowywanie rodowych archetypów. Wygląda to tak, jakby tylko on musiał przepracowywać swój ród, aby pozbyć się go ze swojego DNA. Moc lubi uczyć się o swoim poprzednim życiu, ale nie postrzega go, jako ciężkiego bagażu, który należy nieść. Czasami nawet uważa go za przygodę swojej Duszy. Chcę wziąć go za rękę, usiąść z nim do pracy, ale najwyraźniej jego siła rodowa jest tak nieokiełznana, iż ​​woli swoje mięśnie duchowe zademonstrować mentalnie.  Niestety praca nad sobą będzie czekać…W końcu to MOC.

PUSTELNIK
Na pierwszy rzut oka wygląda, jak Kapłan, ale potem zdajesz sobie sprawę, że to nie tylko powierzchowne podobieństwo. Pustelnik zawsze ma tylko własny punkt widzenia, nie plagiatuje i potrzebuje bardzo ważnych, naukowych argumentów, aby coś udowodnić – nawet w naukach humanistycznych. Uwielbia uczyć się, uczestniczy w kilku seminariach online i cieszy się, że są online, że nie musi pokazywać się, spotykać z innymi. Zawsze skromny. Jeśli taki klient „zakocha się” w swoim terapeucie, to okaże mu wielką lojalność. A jeśli zauważy niewybaczalną niespójność, odejdzie cicho, po angielsku, nie żegnając się nawet.

KOŁO FORTUNY
To zwodniczy typ klienta. Kiedy pojawia się w moim gabinecie, można natychmiast nawiązać z nim dobry kontakt, ale nie ma gwarancji, że będzie pracował, czy zainteresuje się czymś. Nie wiadomo, jakie słowa bardziej go zainteresują, czy te ważne nie wpadną w pustkę? Nigdy nie wiadomo, co będzie dla niego pierwsze, a co drugie. Czasami bywam zaskoczona, bo przychodzi do mnie po wielu latach niewidzenia i mówi, że korzystał z mojej książki, jako stałego przewodnika. Pyta, kiedy pojawi się kolejny film na YouTube, tym samym motywując mnie. Ogólnie ujmując – Koło Fortuny raz mnie unika, a raz przychodzi do mnie z niespodzianką.

SPRAWIEDLIWOŚĆ
Często taki klient od razu przechodzi do krytyki, ale znam siebie i wiem, że nie muszę się niczego obawiać, bo u mnie nie ma plagiatu. Może siedzieć ze mną przez długie godziny i rozmawiać na różne tematy. Bardzo często taki klient nie zauważa swojego wewnętrznego napięcia – nie widzi, że inni, wchodzący do jego pola, również nie czują się swobodnie. Rozpoznaję tego klienta już na początku naszej rozmowy, ale rozumiem go, bo przecież szuka harmonii na swój sposób. Musi zrzucić swoje problemy na innych, musi szukać winnych. Robi to, ponieważ wewnątrz niesie wielką traumę, ale jego mózg jej nie widzi, ani ogólna część mózgu tego nie widzi. Nie widzi, bo nie potrafi, bo nie nadszedł jego czas, by mógł na siebie spojrzeć. Musi cierpieć, aby znieść tę nierównowagę.

Część 2 artykułu – TUTAJ

Oferty Analiz

Emma Lange – portfolio
adres e-mail: kontakt@emma-lange.pl