Oto widzimy postawnego mężczyznę i myślimy „twardziel”, ale w tym dużym ciele schowany jest mały chłopczyk, który sam nie może podjąć decyzji, ani działać.

Często można usłyszeć wyrażenie “synek mamusi”, dotyczy to tych mężczyzn, którzy od dawna utrzymują emocjonalny związek z matką. Do pewnego stopnia tracą swoją indywidualność. Oczywiście, wraz z ich własnymi cechami, które otrzymały pierworództwo, tracą męskość. Jak wewnętrzny świat może zareagować na takie połączenie? Z jednej strony, to połączenie jest wygodne, ale z drugiej strony męska natura może zacząć się buntować, przejawiać negatyw, gniew i złość, i ogólnie rzecz biorąc, ten negatyw będzie szukał drogi na zewnątrz.

Trudne i niekomfortowe uczucie może doprowadzić do tego, że człowiek staje się zależny, coraz częściej ucieka w alkohol, pozwala sobą sterować, mogą pojawić się nawet homoseksualne skłonności. Najgorsze jest to, że w swej rodzinie boi się pojawienia dziecka i szuka wszelkiego rodzaju wymówek, aby uniknąć spłodzenia dziecka. Tacy mężczyźni mogą być drażliwi, porywczy – wydaje się, że ciągle szukają okazji do konfliktu. Nie tolerują zachowania innej osoby.

Chłopiec szukający miłości matki, mógł nieustannie potykać się o brutalność matki, o jej ciągłe pretensje. Mogło być też na odwrót – matka może dawała zbyt wiele uwagi, kontrolując każdy krok swojego syna, asekurując go i nie pozwalając mu na samodzielną decyzję.

Gdy mężczyzna powinien dojrzeć do założenia rodziny, kiedy musi stać się ojcem, oczekuje się, że wzrośnie u niego gwałtownie odpowiedzialność. Tak, ale skąd ją wziąć, jeśli w przeszłości została zamurowana? Jeśli przez długi czas nikt o nią nie pytał? Zatem niedokończone emocjonalne plany, które po prostu nie ewoluowały przez lata, czynią mężczyznę nieistotnym i niezdolnym do trzeźwej oceny możliwości rodziny, którą stworzy.

„Tylko mężczyzna autonomiczny, który stanowi sam o sobie może stać się wsparciem dla żony i dzieci” – powiedział Wilfried Winstone. „Matka, w głębi swej duszy nie chce, by jej syn dorastał. To największy powód nadopiekuńczości, który odsunął mnie od problemów typowych dla mojego wieku”.

Syn w takich relacjach może bać się matki, a może po prostu zabić wiarę w siebie i gdzieś w głębi duszy będzie myślał, że bez niej nie poradzi sobie. Jeśli obok opiekuńczej matką stoi srogi i samowystarczalny ojciec, sytuacja pozostanie w równowadze, a chłopiec zachowa swoją męskość. Jeśli ojciec nie uczestniczy w wychowaniu syna i pozostawia wszystko matce, to z reguły w chłopcu zamarza jego męskość. W ten sposób kochająca i troskliwa matka, która we wszystkim decyduje za swego syna, może stworzyć płaszcz, który stanie się barierą dla chłopca, by mógł zrealizować się w zewnętrznym świecie.

Czego boją się ci mężczyźni – mężczyźni siedzący w swej klatce?
Przede wszystkim sukcesu. Boją się go osiągać! Ich działania są blokowane przez różne programy o pechu. Jeśli matka nieustannie usiłowała chronić chłopca przed problemami i ostrzegała przy pomocy swoich działań, to taka osoba nie może niczego dać światu. Po prostu nie może niczego zaoferować światu zewnętrznemu. Jego twórcza energia jest w powijakach. Taka osoba może stale szukać siebie pomiędzy swoimi ambicjami i obawami przed popełnieniem określonego działania.

Być może matki zastanowią się, jak trudnym okazuje się być przejawianie mądrej miłości do syna, oraz jak trudno zachować prawidłową miarę w tej miłości.

Mimo wszystko, trzeba wziąć pod uwagę fakt, że mózg nie kończy wszystkich swoich działań wtedy, gdy tego chcemy. Oznacza to, że programy i schematy możemy zaciągnąć też z poprzednich wcieleń. Teraz mogą stać się one naszymi podświadomymi reakcjami.
Spróbujcie przeanalizować swoje wewnętrzne schematy, przeanalizujcie swoje podświadome programy i zobaczycie wtedy, nad czym powinniście pracować.