Jestem mikrobiologiem i chemikiem. Nie jestem lekarzem, od wielu lat zajmuję się homeopatią. W dzisiejszych czasach większa część lekarzy straciła swoją funkcję osoby wiedzącej wszystko, a przede wszystkim, mówiącej pacjentowi prawdę. Nie neguję pracy wszystkich lekarzy, z wieloma współpracuję. Są lekarze o światowych umysłach i na ich doświadczeniach medycznych również opieramy swą wiedzę.
Wybiegając w przód, chcę powiedzieć , że nie zawsze lekarze mówią nam co robić, diagnozując artretyzm. Artretyzmu jest koło dwustu rodzajów. Osobiście spotkałam się z tym przypadkiem w domu i półtora roku zbierałam wiedzę na ten temat. Szukałam sposobów na wzmocnienie stawów, aby pomóc ludziom bliskim.
Jeśli idziemy do lekarza z bólem stawów to od razu dostajemy leki sterydowe i hormonoterapię oraz maści ze sterydami. Nie każdy wie, że sterydy mogą w szybkim czasie wywołać skutki uboczne.
Nie neguję pracy lekarzy, bo jeśli ktoś nie ćwiczy, jeśli ktoś ma dużą nadwagę, nie chce zająć się sobą, wprowadzić specjalnej diety, to w ten sposób trzeba leczyć takie osoby. Tylko zaznaczam, że przed zastosowaniem leków trzeba zastanowić się nad przyczyną pierwotną tego bólu, bo może to być na przykład tylko alergia, ale może być też reumatyzm, na który trzeba podawać te sterydy.
Może to być sytuacja, gdy trzeba zwiększyć odporność organizmu, a może wręcz przeciwnie – wystąpi sytuacja, w której należy zmniejszyć tę odporność. Nowoczesna medycyna mówi teraz o super fantastycznie działających środkach na artretyzm – monolikryształach, które bardzo dobrze wpływają na organizm, gdy są schorzenia onkologiczne i artretyzm reumatoidalny. Mówią, że to jest świetne, reklamują produkty, ale nie mówią, że obniżając odporność, można od razu wywołać skutki uboczne. Wtedy człowiek nieświadomie bierze te leki i kończy się inną chorobą. Dana osoba miała wybór – mogła jeszcze żyć ze swoim reumatyzmem, leczyć go innymi metodami, a tu dostała na przykład zawału.

Drugą rzeczą jest to, że lekarze stawiają sprzeczne diagnozy. Jedni mówią że dana osoba ma artretyzm reaktywny, a drudzy twierdzą, że jest to artretyzm reumatoidalny. Są to dwie różne choroby, leczenie też jest całkowicie odmienne. W jednym trzeba zwiększać odporność, a w drugim zmniejszać. I co wtedy robić? Trzeba podejść świadomie do swej choroby.
Te leki, które przepisują lekarze na zmniejszenie odporności, powodują zmiany w wątrobie, a lekarze nie informują, że trzeba przy przyjmowaniu tych leków co pół roku sprawdzać stan wątroby. Może wystąpić po nich marskość wątroby.

Patrząc na swoich bliskich i słuchając moich kolegów lekarzy, i biochemików jako homeopata przygotowałam materiały dotyczące leczenia stawów.
Chcę powiedzieć, że człowiek zawsze ma wybór: co jeść, jak jeść, czy świadomie podchodzić do życia.
Pierwszym głównym warunkiem jest to, że koniecznie stawy muszą się ruszać. Te osoby, z którymi prowadzę jogę wiedzą, że ciągle powtarzam: człowiek powinien ćwiczyć, stawy powinny się ruszać niezależnie jak mocno nas bolą. To, co ćwiczymy na jodze, to jest taka informacja skondensowana, w domu trzeba też trochę poćwiczyć.

Stawy lubią ruch, niekoniecznie bieganie, nie lubią jak się kuca, nie lubią sportów wyczynowych.
Wielu sportowców, w tym wyczynowych, także wielu piłkarzy, ma wielkie problemy ze stawami. Dobrze się odżywiają, trenują a mają podagrę. Skąd?
Stawy lubią ćwiczenia powolne, płynne i elastyczne.

Co jest związane z naszym ciałem i jest niedobre dla naszych stawów? Co musimy ze sobą zrobić by ulżyć stawom?
Przede wszystkim zachować odpowiednią wagę. Bardzo ważną rzeczą jest to, żeby nie doprowadzać do nadwagi. Gdy tyjemy, to tak, jak gdyby nasz organizm zaczynał nosić dodatkową osobę na tych samych stawach.
Jeszcze pamiętajmy, że ruch ma być płynny.

Popatrzmy na różne produkty co można jeść a czego nie wolno przy chorobach stawów.
– Czy można jeść białe pieczywo? Nie za bardzo, powoduje nadwagę.
– Rzeczy bardzo słodkie również powodują nadwagę.
– Czerwone mięso (w tym wołowina) również nie sprzyja stawom. Czerwone mięso przy przetwarzaniu może zawierać substancje kancerogenne. Zawiera na przykład azotany. Czerwone mięso samo w sobie nie jest dobre dla naszego organizmu.
– Wieprzowina również nie sprzyja zdrowiu.
– Łosoś jest niezbędny dla stawów, ponieważ zawiera omega 3.
– Chleb razowy żytni mógłby być, tylko nie może zawierać słonecznika. Słonecznik zawiera omega 6, które źle wpływają na stawy. Wtedy organizm nie przyswaja niezbędnych dla organizmu Omega 3.
– Ser żółty szkodzi ludziom chorym na stawy. Tygodniowo można zjeść 13 gram parmezanu lub innego żółtego sera.

W Stanach Zjednoczonych omega 3 używane jest jako lek na stawy. Jednak jak we wszystkim znajduje się pewne „ale”. Nie zachwalam produktów, tylko podaję zalety i wady. Każdy specyfik działa kilkutorowo. Na coś może pomagać, ale w nadmiarze na na coś innego może szkodzić. To „ale” w omega 3 polega na tym, że osoby które mają zwężenie dróg żółciowych (na przykład po stresie, po jakimś wielkim problemie) nie mogą zażywać preparatów omega 3 obojętnie o której godzinie. Trzeba w tym przypadku indywidualnie dobrać porę. Zazwyczaj wychodzi to rano.

– Olej lniany można stosować, bo zawiera omega 3.

Jeśli chcą Państwo zapoznać się z całym materiałem, zapraszam do zakupu skryptu, w którym omawiam w jaki sposób oczyszczać stawy, jakie motody leczenia stosować, co jeść, jak ćwiczyć.
Skrypt można zamawiać, pisząc do nas wiadomość poprzez FB. Skrypt jest w pliku PDF.

Zapraszamy!

autor: Emma Lange