Leczą i psują – tak metaforycznie można określić istotę niektórych produktów, które jemy praktycznie na co dzień. Te produkty oczywiście nie doprowadzają do śmierci, nie robią z ludzi inwalidów, ani nie jesteśmy z ich powodu obłożnie chorzy. Mamy nadzieję na korzyści płynące z tych paradoksalnych produktów i z jednej strony dostajemy je, ale z drugiej pozbawiamy się zdrowia. Dlaczego paradoksalne? Ponieważ działają i dobrze, i źle.

Kefir – bardzo dobry produkt, dobrze przyswaja go organizm, ma bardzo dużo pożytecznych właściwości. Jedną z właściwości kefiru jest walka z zaparciami. Oczywiście, pomaga, ale należy pić tylko najbardziej świeży – jednodniowy kefir. Taki, który jest przeznaczony do spożycia tylko w ciągu jednego dnia. Kefir dwu lub trzydniowy wywoła zaparcie.

Jabłko – w odróżnieniu od kefiru jego działanie na treść żołądka nie zależy od dojrzałości owocu, lecz od spożytej ilości. Jeśli zjemy jedną porcję o wadze ok. 100 g, będzie sukcesywnie oczyszczać jelita, pozbawiając je patogennych mikrobów i mikroflory, i tym samym działać pozytywnie. Ale jeśli zjemy ich za dużo, skutek będzie odwrotny, doprowadzą do rozwolnienia.

Grusza – jest także produktem niepowtarzalnym. Nasze babcie dobrze znały właściwości gruszy, która scala wszystko, ale jednocześnie też osłabia. Wszystko zależy od tego, jaką część gruszy zjecie – jeśli miękką, to treść jelitową można wzmocnić; jeśli skórkę lub część owocu leżącą blisko środka, grudkowatą, przypominającą kaszę mannę – to pojawi się rozwolnienie.

Śmietana kwaśna i śmietanka słodka – zawierają dużo cholesterolu, dlatego lekarze przy arteriosklerozie i chorobie hipertonicznej nie zalecają spożywania tych produktów. Ale mylą się, ponieważ te produkty zawierają duże ilości fosfolipidów, antagonistów cholesterolu. Fosfolipidy neutralizują zły cholesterol.

Groch strączkowy – pomaga w obniżeniu cholesterolu we krwi. Lekarze radzą, aby jeść groch, kiedy wskaźniki cholesterolu we krwi są wysokie. Rzeczywiście, to warzywo ma właściwości oczyszczania organizmu ze złego cholesterolu. Niestety, jednocześnie zagęszcza konsystencję cholesterolu i gęsty cholesterol odkłada się na ściankach naczyń, czyli z jednej strony pomaga, ale z drugiej – szkodzi. Nie należy więc przesadzać ze spożywaniem grochu w celu obniżenia cholesterolu we krwi, ale trzeba wspomagać się innymi produktami.

Wieprzowina – to mięso uważa się za „złe” dla naszego organizmu. Jest to mięso tłuste i uważa się je za produkt obciążający („ciężki”) dla organizmu. Oczywiście, ale tak naprawdę ten tłuszcz świński zamienia się w mydło w organizmie przy temperaturze 36°C, czyli przy normalnej temperaturze ludzkiego organizmu. Oznacza to, że trawienie wieprzowiny nie jest dla zdrowego organizmu wielkim obciążeniem i nie potrzebuje on na to zbyt wiele energii. Nie można tego powiedzieć o wołowinie i baraninie. Aby przetrawić wołowinę temperatura ciała powinna podnieść się do 48°C, a baraninę do 52°C. Potrzebna jest więc dodatkowa energia, organizm musi także wyprodukować więcej żółci niż zazwyczaj, potrzebne też są dodatkowe lipazy (enzymy). Oznacza to, że przy trawieniu wołowiny i baraniny wątroba, trzustka i woreczek żółciowy muszą pracować bardziej wydajnie. Wieprzowinę obwinia się o wzrost cholesterolu we krwi. Ten argument wymaga jednak dokładnego zbadania. W świńskim tłuszczu jest dużo lipoprotein – wysokiej gęstości dobrego cholesterolu, które są antagonistami, czyli zwalczają lipoproteiny niskiej gęstości, złego cholesterolu. W wieprzowinie jest ich więcej niż w wołowinie. Mięsa wieprzowego można nie jeść, ale trochę smalcu zawsze można.

Czarny chleb – wiadomo, że osoby odchudzające się, mając do wyboru chleb biały i czarny wybierają czarny. Jeśli chodzi o kalorie – to oba chleby mają podobną ich ilość. Jednak chleb czarny, żytni, ma bardzo dużo witamin z grupy B, które zmuszają organizm do przetwarzania węglowodanów w tłuszcz.

Olej roślinny – ludzie zazwyczaj starają się zamienić zwierzęcy tłuszcz na roślinny, spodziewając się zmniejszyć poziom tłuszczu w jedzeniu. A tak naprawdę olej roślinny jest bardziej tłusty niż tłuszcz zwierzęcy. W maśle z mleka krowiego jest ok. 82% tłuszczu, a w maśle roślinnym „Słonecznym” jest 99%. Dla osób chorych na cukrzycę olej roślinny w ogóle jest trucizną. Jeszcze jeden paradoks olejów roślinnych – z jednej strony te wielonienasycone kwasy tłuszczowe regulują wymianę lipidów w organizmie. Jeśli jednak spożywamy bardzo dużą ilość olejów roślinnych, to wytwarzają się niedokwaszone produkty ich wymiany, które bezlitośnie zatruwają wątrobę i nerki, a nawet obniżają odporność organizmu.

Jajko – jest unikalnym produktem w każdym znaczeniu. Jego paradoksalność polega na tym, że aby otrzymać to, co w nim jest najlepsze, należy jego poszczególne składniki inaczej przygotować. Białko trzeba koniecznie ugotować, aby to, co jest w nim najwartościowsze, było strawne dla organizmu. Żółtko odwrotnie, lepiej nie dogotować, inaczej korzyści będzie mało. Dlatego najlepsze danie to jest jajko w koszulce – nie do końca ugotowane żółtko.

Wódka – to jest najbardziej niejednoznaczny produkt. Alkohol to jest król paradoksów. W małych ilościach – do 50 g w ciągu dnia, alkohol obniża ilość lipoprotein złego cholesterolu i podwyższa ilość dobrego cholesterolu. Przy wysokich dawkach alkoholu ten proces staje się dokładnie odwrotny. Jeszcze jeden przykład – alkohol usprawnia myślenie człowieka, ale jeśli go przyjmować długo, regularnie i w dużych ilościach, to następuje pogorszenie nie tylko myślenia, ale pogarsza się pamięć i następuje ogólna degradacja mózgu. Alkohol w niedużych dawkach poprawia też pracę niektórych organów, np. stawów – pomaga w wytwarzaniu mazi stawowej, która zapobiega wysychaniu chrząstek. Z drugiej strony alkohol niszczy organy, szczególnie wątrobę i trzustkę.